Najpierw poszła do sali muzycznej, miała do niej największy sentyment,
bowiem w niej rozpoczęła swoją przygodę z muzyką- uczęszczała na
prywatne lekcje gry na pianinie. Kiedy chwyciła za klamkę usłyszała
melodię jej ukochanej piosenki ,,Entre tu y yo'', otworzyła drzwi i
zaczęła śpiewać z chłopakiem, który miał w ręku gitarę. Ich głosy
połączyły się w wyjątkowej harmonii. Sprawiali wrażenie zakochanych, a
kto wie może byli zakochani? Kiedy piosenka się skończyła Violetta
powiedziała:
-Wow Tomas to było niesamowite! Ale właściwie co Ty tutaj robisz?
-Wróciłem z Hiszpanii i postanowiłem odwiedzić miejsce, któremu tak wiele zawdzięczam.
-Tak się cieszę, że wróciłeś! Już myślałam, że nigdy Cię nie zobaczę...-dodała wzruszona i rzuciła się chłopakowi na szyję. On również cieszył się ich ponownym spotkaniem, więc mocno przytulił Violettę.
-Violu, a może dasz się zaprosić na obiad? Tak dla uczczenia ponownego spotkania-uśmiechnął się
-Właściwie.... czemu nie-odparła radośnie
Wyszli ze Studia, idąc do restauracji śmiali się, rozmawiali o wszystkim i o niczym, krótko mówiąc: ciszyli się swoim towarzystwem. Violetta pierwszy raz od wyjazdu przystojnego Hiszpana do ojczystego kraju nie czuła się samotna. Zanim Tomas opuścił Buenos Aires był jej najlepszym przyjacielem, co prawda w przeszłości było między nimi wiele nieporozumień to mało kto zauważył, że darzyli się wyjątkowym uczuciem-miłością. Może nawet oni sami tego nie zauważyli? Albo bali się przyznać do swoich uczuć? Tego nie wiemy i pewnie się już nigdy nie dowiemy... Ale wracając do spraw dzisiejszych...
-Może być ta restauracja? Chyba fani Cię tu nie znajdą.-powiedział z uśmiechem Tomas, a Violetta posmutniała
-Ej, Viola co jest?-dodał
-Jesteś ja inni!-wykrzyczała mu w twarz
-Czyli??-odparł zmieszany
-Myślisz, że obchodzi mnie tylko sława, że sodówka uderzyła mi do głowy i nie widzisz we mnie dawnej Violetty Castillo!-krzyczała hamując łzy
-To nie prawda!-upierał się
-Nie wierzę Ci-odparła smutnym głosem
-To uwierz...-odrzekł i namiętnie pocałował Violę, a ona? Oddała jego pocałunek oczywiście bardzo zdziwiło to chłopaka, bo myślał, że ona go nie kocha...
-Widzisz? Czy pocałowałbym jakąś gwiazdę z milionem fanów?-zapytał, ale zanim Castillo zdążyła coś odpowiedzieć dodał:
-Oczywiście NIE! Pocałowałbym...-tu zrobił pauzę i pomyślał ,,i to zrobiłem'', ale po chwil mówił dalej:
-Pocałowałbym dziewczynę, którą podziwiam za poświęcenie, które wkłada we wszystko co robi; którą szanuję za to z jaką miłością i zrozumieniem patrzy na wszystkich ludzi; i wreszcie którą kocham najbardziej na świecie w pewnym tego słowa znaczeniu...
-Przepraszam-powiedziała Viola i zaczęła biec, wiedziała że do swoich problemów nie może dokładać jeszcze rozdartego serca, jednak Tomas ją dogonił.
-Poczekaj!-rzekł łapiąc oddech
-Zapomnijmy o ostatniej minucie, zgoda?
-Jakiej ostatniej minucie?-odrzekła z ironicznym uśmieszkiem, Violetta nie chciała kończyć ich wyjątkowej przyjaźni, która przecież przetrwała próbę czasu, dlaczego miałaby się rozpaść przez "zwykły" pocałunek?
-I to właśnie jest moja Violetta-uśmiechnął się
-No chodź już do tej restauracji-dodała i pociągnęła chłopaka za rękę. Jedli obiad, a przy tym rozmawiali, o dawnych czasach....
-Wow Tomas to było niesamowite! Ale właściwie co Ty tutaj robisz?
-Wróciłem z Hiszpanii i postanowiłem odwiedzić miejsce, któremu tak wiele zawdzięczam.
-Tak się cieszę, że wróciłeś! Już myślałam, że nigdy Cię nie zobaczę...-dodała wzruszona i rzuciła się chłopakowi na szyję. On również cieszył się ich ponownym spotkaniem, więc mocno przytulił Violettę.
-Violu, a może dasz się zaprosić na obiad? Tak dla uczczenia ponownego spotkania-uśmiechnął się
-Właściwie.... czemu nie-odparła radośnie
Wyszli ze Studia, idąc do restauracji śmiali się, rozmawiali o wszystkim i o niczym, krótko mówiąc: ciszyli się swoim towarzystwem. Violetta pierwszy raz od wyjazdu przystojnego Hiszpana do ojczystego kraju nie czuła się samotna. Zanim Tomas opuścił Buenos Aires był jej najlepszym przyjacielem, co prawda w przeszłości było między nimi wiele nieporozumień to mało kto zauważył, że darzyli się wyjątkowym uczuciem-miłością. Może nawet oni sami tego nie zauważyli? Albo bali się przyznać do swoich uczuć? Tego nie wiemy i pewnie się już nigdy nie dowiemy... Ale wracając do spraw dzisiejszych...
-Może być ta restauracja? Chyba fani Cię tu nie znajdą.-powiedział z uśmiechem Tomas, a Violetta posmutniała
-Ej, Viola co jest?-dodał
-Jesteś ja inni!-wykrzyczała mu w twarz
-Czyli??-odparł zmieszany
-Myślisz, że obchodzi mnie tylko sława, że sodówka uderzyła mi do głowy i nie widzisz we mnie dawnej Violetty Castillo!-krzyczała hamując łzy
-To nie prawda!-upierał się
-Nie wierzę Ci-odparła smutnym głosem
-To uwierz...-odrzekł i namiętnie pocałował Violę, a ona? Oddała jego pocałunek oczywiście bardzo zdziwiło to chłopaka, bo myślał, że ona go nie kocha...
-Widzisz? Czy pocałowałbym jakąś gwiazdę z milionem fanów?-zapytał, ale zanim Castillo zdążyła coś odpowiedzieć dodał:
-Oczywiście NIE! Pocałowałbym...-tu zrobił pauzę i pomyślał ,,i to zrobiłem'', ale po chwil mówił dalej:
-Pocałowałbym dziewczynę, którą podziwiam za poświęcenie, które wkłada we wszystko co robi; którą szanuję za to z jaką miłością i zrozumieniem patrzy na wszystkich ludzi; i wreszcie którą kocham najbardziej na świecie w pewnym tego słowa znaczeniu...
-Przepraszam-powiedziała Viola i zaczęła biec, wiedziała że do swoich problemów nie może dokładać jeszcze rozdartego serca, jednak Tomas ją dogonił.
-Poczekaj!-rzekł łapiąc oddech
-Zapomnijmy o ostatniej minucie, zgoda?
-Jakiej ostatniej minucie?-odrzekła z ironicznym uśmieszkiem, Violetta nie chciała kończyć ich wyjątkowej przyjaźni, która przecież przetrwała próbę czasu, dlaczego miałaby się rozpaść przez "zwykły" pocałunek?
-I to właśnie jest moja Violetta-uśmiechnął się
-No chodź już do tej restauracji-dodała i pociągnęła chłopaka za rękę. Jedli obiad, a przy tym rozmawiali, o dawnych czasach....
Jednak Castillo postanowiła zmienić temat...
-A może przejdziesz się ze mną na tor?-zapytała
-León tam będzie?-odpowiedział pytaniem
-Oj przepraszam, nie powinnam pytać...przez niego nie pójdziesz...
-Violka, daj spokój pójdę, a kto wie.... może przy okazji zakopię topór wojenny z Leónem-dodał a Castillo się uśmiechnęła.
<2 godziny później>
[Tor wyścigowy]
Violetta i Tomas doszli na tor, chłopak poszedł zająć miejsce na
trybunach, a Castillo chciała przywitać się ze swoim chłopakiem-Leónem.
Weszła do sali, w której on przygotowywał się do wyścigu, Jednak to co
tam zobaczyła całkowicie ją zszokowało...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Hej zapraszam